Nimfomania – z czym to się je?

Michal February 28, 2015 0
Nimfomania – z czym to się je?

Ostatnimi czasy skupiłem się nieco na zagadnieniach związanych z zaburzeniami związanymi z popędem seksualnym. Te dosyć powszechne, aczkolwiek wstydliwe przypadłości wydają się trudne do okiełznania. Zupełnym przeciwieństwem jest nimfomania, czyli obsesyjne pragnienie doznań seksualnych.

Nie tylko kobiety

Wydawać by się mogło, że takie pragnienia nie powinny być w ogóle traktowane jako jednostka chorobowa. Nimfomania najczęściej kojarzona jest z płcią piękną, aczkolwiek utarło się, że mężczyzna z uwagi na jego “reprodukcyjny” charakter i hormon testosteronu jest niemal cały czas gotowy, do odbycia stosunku płciowego. Nic bardziej mylnego, problem chorobliwej chęci zbliżeń dotyczy obu płci.

Pozostaje zatem pytanie, gdzie jest ta cienka granica, która określa normalny, zdrowy popęd seksualny, a ten, który potrafi zniszczyć nam życie nazywany nimfomanią? Jak się okazuje, podstawowym czynnikiem, który powinien nas zaalarmować jest ciągły popęd, który bez względu na codzienne obowiązki i zajęcia, MUSI zostać zaspokojony. Właśnie słowo “musi” odgrywa tu kluczową rolę. Osoba dotknięta nimfomanią nie potrafi skupić się na normalnych czynnościach, dopóki nie zostaną zaspokojone potrzeby seksualne. I tak w kółko…

Jak często?

Czytając niektóre portale społecznościowe, łatwo trafić na wpisy osób, które uprawiają seks od 8-12 razy na dobę. Tak, nie przejęzyczyłem się – na dobę. Ustalając, że człowiek śpi średnio 8h, pozostałe 16h doby wychodzi średnio 1 stosunek na 2h, niezależnie od warunków czy miejsca.

Człowiek dotknięty obsesją na punkcie seksu, winien udać się do seksuologa. Co więcej, problem może tkwić głęboko w naszej psychice, toteż wizyta u psychologa jest w tym przypadku wysoce wskazana. Pamiętajcie, seks jest czymś naturalnym, o ile nie przeszkadza nam w normalnym funkcjonowaniu w społeczeństwie.

Leave A Response »